We wszechświecie zabrzmiało „Ziemia jest w tarapatach! Potrzeba ochotników, którzy pójdą jej pomóc.” Ludzie na Ziemi tak bardzo zaniżyli swoje wibracje, że zaczęli krzywdzić i zatruwać swoją planetę, przestali żyć w zgodzie z naturą. Krzywdzą też samych siebie, egzystują w niskich częstotliwościach negatywizmu: strachu, lęku, złości, frustracji, zazdrości, niezrozumienia, braku akceptacji, porównywania się.
Inne cywilizacje we wszechświecie wiedzą co się tutaj dzieje, są wyżej rozwinięte, wiedzą że ich planeta nie jest jedyna, porozumiewają się między sobą, dokonują obserwacji, badań i analiz procesów jakie zachodzą np. Ziemi, ale nie tylko.
Wiele Istot zgłosiło się na Ochotnika, żeby przyjść i podnieść wibrację, rozsiewać miłość, radość, szczęście, zadowolenie, akceptację, zrozumienie. Ale jak już wiadomo, żeby inkarnować na Ziemię, trzeba poddać się amnezji. To dlatego tak wiele ludzi nie czuje się tutaj dobrze, jest zagubiona, wciąż próbuje odnaleźć siebie, czują się niezrozumiani, a mimo to nadal mają w sobie pokłady tej bezinteresownej miłości i radości.
Ochotnicy nie pozostają jednak bez opieki. „Swoi” dbają o niego i doglądają go. Czasem, kiedy jego ziemskie ciało zachoruje, zabierają go na chwilę i uzdrawiają lub dokonują badań. To właśnie „porwanie przez ufo” – akt opieki nad swoim członkiem. Ufo nie pokaże się przypadkowemu człowiekowi, bo mogłoby wywołać to strach, a strach to niskie wibracje, oni to wiedzą. Dlatego muszą być bardzo ostrożni, żeby zamiast pomóc to nie pogorszyć sytuacji.