Ratownik na Ochotnika

We wszechświecie zabrzmiało „Ziemia jest w tarapatach! Potrzeba ochotników, którzy pójdą jej pomóc.” Ludzie na Ziemi tak bardzo zaniżyli swoje wibracje, że zaczęli krzywdzić i zatruwać swoją planetę, przestali żyć w zgodzie z naturą. Krzywdzą też samych siebie, egzystują w niskich częstotliwościach negatywizmu: strachu, lęku, złości, frustracji, zazdrości, niezrozumienia, braku akceptacji, porównywania się.

Inne cywilizacje we wszechświecie wiedzą co się tutaj dzieje, są wyżej rozwinięte, wiedzą że ich planeta nie jest jedyna, porozumiewają się między sobą, dokonują obserwacji, badań i analiz procesów jakie zachodzą np. Ziemi, ale nie tylko. 

Wiele Istot zgłosiło się na Ochotnika, żeby przyjść i podnieść wibrację, rozsiewać miłość, radość, szczęście, zadowolenie, akceptację, zrozumienie. Ale jak już wiadomo, żeby inkarnować na Ziemię, trzeba poddać się amnezji. To dlatego tak wiele ludzi nie czuje się tutaj dobrze, jest zagubiona, wciąż próbuje odnaleźć siebie, czują się niezrozumiani, a mimo to nadal mają w sobie pokłady tej bezinteresownej miłości i radości. 

Ochotnicy nie pozostają jednak bez opieki. „Swoi” dbają o niego i doglądają go. Czasem, kiedy jego ziemskie ciało zachoruje, zabierają go na chwilę i uzdrawiają lub dokonują badań. To właśnie „porwanie przez ufo” – akt opieki nad swoim członkiem. Ufo nie pokaże się przypadkowemu człowiekowi, bo mogłoby wywołać to strach, a strach to niskie wibracje, oni to wiedzą. Dlatego muszą być bardzo ostrożni, żeby zamiast pomóc to nie pogorszyć sytuacji.

Zejście duszy na Ziemię

Każda dusza pierwotnie znajduje się w Źródle. Możemy jednak podróżować i doświadczać w różnych przestrzeniach, szczególnie ciekawa jest dla nas ziemska materia. Żeby wyjść ze Źródła i udać się na Ziemię godzimy się na dwie rzeczy. Pierwszą jest amnezja, wymazana pamięć o naszym pochodzeniu. A drugą konieczność przedarcia się przez ciemny płaszcz niskich energii. Podczas przebijania się dusza zostaje zainfekowana blokadami energetycznymi poprzez które te niskie, gadzie energie mają na nas wpływ. Skutkuje to tym, że w naszych głowach pojawiają się negatywne myśli „niewiadomego” pochodzenia, chęć robienia negatywnych rzeczy lub pozornie dobrych, ale takich które finalnie prowadzą do bolesnych konsekwencji. Innym objawem posiadania blokad mogą też być różne choroby lub bóle. 

Taki mamy start na Ziemi. Po co więc tu przychodzimy? 

Po doświadczenia. W Źródle mamy tylko czystą miłość i samo dobro. Nie wiemy jak to jest być oszukanym, skrzywdzonym, zdradzonym, okradzionym, mieć złamane serce. Nie wiemy jak smakuje piwo albo lody waniliowe, jak czuć powiew wiatru na twarzy i piasek pod stopami. Chcemy doświadczać po to, by wzrastać, uczyć się nowych rzeczy. 

Z aktywnymi blokadami ziemskie życie wydaje się ciężkie, natomiast po ich usunięciu można cieszyć się wolnością, czystą głową bez myśli, oddać się doświadczaniu i dokonywaniu wyborów słuchając już niczym niezakłóconego głosu duszy. Z nią połączenie nigdy nie zostało utracone. 

Cząstka duszy w ciele

Trzy kolorowe kulki to troje ludzi w swoich ziemskich inkarnacjach. Jaśniejszy kolor w środku to część Duszy, która jest w stanie zmieścić się w naszym ciele, by nie spowodować jego uszkodzenia nadmiarem energii i światła. Reszta Duszy, energii którą w Istocie jesteśmy, znajduje się TAM, w Źródle. TAM wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni, znamy się, tworzymy sobie możliwe scenariusze na ziemskie doświadczanie. 

Ciemniejszy kolor wokół jasnych środków to zagęszczenie materii, czyli nasze materialne, ziemskie ciała. Tutaj jesteśmy od siebie oddzieleni. Możemy decydować za sprawą wolnej woli o naszych losach, nie pamiętamy się z innymi Istotami. Schodząc tutaj zgodziliśmy się przecież na amnezję. Ale czasem może zdarzyć się tak, że spotykamy kogoś, kogo wydaje się jakbyśmy znali całe życie. Na pewno przydarzyło Ci się już coś takiego, a może dopiero poznasz taką osobę. To poczucie, ten przebłysk to pamięć duszy, naszej energetycznej Istoty. Po oczach ich poznacie. Oczy są zwierciadłem. Widać w nich nie tylko prawdę, ale także Istotę danego człowieka. 

Oświecony bezdomny

Złoto-białe kule to dwoje ludzi, złota góra to Źródło. Zielony kolor to Ziemia, naturalna przestrzeń w której obecnie się znajdujemy. Różowy kolor symbolizuje materię, pieniądze, luksus, bogactwo. 

Rozróżnijmy najpierw kilka skrajności, które będziemy rozważać: oświecony bezdomny, nieświadomy materialista, nieświadomy bezdomny i rozświetlający się materialista.

Nieświadomy materialista to człowiek, który skupia się wyłącznie na materii, nie obchodzą go sprawy duchowe. Najważniejsze jest dla niego zgromadzenie jak najwięcej, korzystanie z tych zasobów, życie na „wysokim poziomie”, w „luksusie”. 

Oświecony bezdomny to człowiek, który uświadomił sobie prawdę o swoim pochodzeniu, zyskał połączenie ze Źródłem (lub wpadł w któryś ślepy zaułek i tylko mu się wydaje, że jest już oświecony). Ta świadomość sprawiła, że zatęsknił on za powrotem do duchowego Domu i już za ziemskiego życia przygotowuje się do powrotu. Tak jakby umarł za życia. Wyzbywa się wszelkiej materii, którą posiadał i rozpoczyna „nędzne” życie uduchowionego pustelnika, któremu nic materialnego do szczęścia nie potrzeba.

Nieświadomy bezdomny to człowiek, który nie poradził sobie z zarządzaniem materią, nie ma też świadomości o swoim pochodzeniu, być może inkarnował tylko po to, by doświadczyć cierpienia, upokorzenia i izolacji wynikającej z bezdomności. 

Rozświetlający się materialista to człowiek, który opanował zarządzanie materią i w pewnym momencie „luksusowego” życia doznał przebudzenia. Dlaczego rozświetlający się a nie oświecony? Bo nie da rady być jednocześnie naprawdę obudzonym i równie mocno przyklejonym do materii. Budzenie się jest procesem odklejenia od materii jako jedynego celu życia. Ten scenariusz prowadzi do balansu, esencji tego po co tu inkarnowaliśmy. Ziemia jest mieszanką materii i duchowości. Rozpoznanie prawdy zarówno o jednym jak i drugim daje prawdziwą wolność. Zaspokojenie materii na poziomie gwarantującym dobre, dostatnie życie sprawia, że pojawia się czas i chęć na zajęcie się strefą duchową. Pojawia się mądrość i rozeznanie z którego nadmiaru materii można świadomie zrezygnować na poczet zajęcia się pomocą innym we wzrastaniu lub po prostu kumulowaniu energii do własnego wzrostu. 

Skrajność ani w stronę materii, ani w stronę bezdomności nie jest potrzebna. Jesteśmy na Ziemi, mamy materialne ciała i otacza nas materia, potrzebujemy jej do zaspokajania naszych ziemskich potrzeb, ale nie potrzebujemy jej w przesadnym nadmiarze. Tak samo w drugą stronę, wyzbycie się materii i skazanie się na nędzne życie nie jest potrzebne. Do Domu, do Źródła wrócimy bez względu na wszystko, a na Ziemi jesteśmy po to, żeby doświadczać. Doświadczać tego, czego chcemy. Szkoda przeznaczyć inkarnację wyłącznie na zażynanie się pracą byle tylko zgromadzić więcej i nie mieć już czasu na prawdziwe, duchowe smakowitości i szkoda inkarnacji na kontemplowanie w materialnej nędzy, kiedy tyle jest do doświadczania. 

Świadomość, równowaga i umiar.

Duchowe ślepe zaułki

Każdy człowiek ma naturalną potrzebę poszukiwania „czegoś więcej”. Wszyscy czujemy, że to nasze przyziemne życie najprawdopodobniej nie jest początkiem i końcem. Szukamy prawdy w różnych miejscach. Większość z nas jest odgórnie, przez rodziców, umieszczona w różnych religiach. Tam podaje nam się święte księgi i wmawia boskie zasady wpędzając jednocześnie w poczucie winy i grzechu. Większości z nas zazwyczaj nie chce się chodzić do „świątyń”, ale strach przed pójściem do piekła nie pozwala na przyznanie się do tego. Inni szukają prawdy poza religiami. I tutaj znowu pojawia się pełne spektrum pułapek, w których też oczywiście jest część prawdy. Na przykład medytacja i powrót do siebie, uświadomienie sobie, że „Twoje” myśli wcale nie są Twoje, a jedynie przez Ciebie przepływają. Wieloletni praktycy medytacji mogą wpaść w pustkę, która odetnie ich od ziemskiego doświadczania. Skrajne przypadki to zaszywanie się w na przykład w buddyjskich klasztorach i spędzanie życia na kontemplacji. Fakt, osiąga się tam błogie stany, ale nie jest to cel ziemskiego życia, nie tylko po to się tutaj inkarnuje. Innym ślepym zaułkiem może być astrologia i numerologia. Faktem jest, że kiedy dusza inkarnuje na Ziemię w określonych układach gwiazd to może mieć przypisane cechy, zdolności i predyspozycje, ale nie jest to jedyny wyznacznik i traci on na ważności im bliżej jesteśmy tego prawdziwego przebudzenia, przypomnienia sobie o Źródle. Innym ślepym zaułkiem jest też ateizm, czyli pustka sama w sobie, która określałaby tak naprawdę bezsens istnienia. Z jeszcze innej strony można odnaleźć swojego „guru”, „mistrza duchowego” i podążać ślepo za jego naukami, oddając mu swoją uwagę, a za uwagą energię. Wszelka forma hierarchii będzie odbierać „niższym” jednostkom energię do podtrzymania swojego stanowiska. 

Jeszcze inną, długoterminowo, ślepą uliczką mogą być też substancje psychodeliczne. Faktem jest, że wiele one ułatwiają i przyspieszają połączenie z ciałem. Ale pomijając fakt, że bez odpowiedniego przygotowania i opieki można przeżyć negatywne doświadczenie, to można też w tym zabłądzić na drodze do prawdziwego przebudzenia. Zabłądzić w tym ziemskim, 5-zmysłowym doświadczaniu przy poszerzonej percepcji, ale bez duchowego połączenia ze swoją główną Istotą i Źródłem. 

Można szukać wszędzie, w każdej z tych opcji, ale kiedy pojawia się to właściwe przebudzenie to jest też możliwość spojrzenia z góry na te wszystkie drogi i dostrzeżenia w nich tego czym naprawdę są, a są wytworem człowieka, czyli tego czym wszyscy jesteśmy. Wszyscy możemy kreować co tylko chcemy. Bo przecież każdy z nas ma moc kreacji. Więc dlaczego mielibyśmy wierzyć i oddawać cześć, energię czyjejś kreacji, skoro możemy tworzyć własny, wolny świat i nie być niewolnikiem nikogo ani niczego? Wszyscy pochodzimy z jednego i jesteśmy jednym, nie zaniżajmy swojej wartości uznając, że czyjeś jest właściwsze.